Chrzestna matka - ile włożyć w kopertę? ja mam zamiar dać 600zł,nie pracuję i mam 3 dzieci,mąż ma 1 os.działalność,a mój i chrześniak pracuje w Holandii,dopiero się dowiedziałam że za 2 msce.ślub bo dziewczyna w ciąży,a w zasadzie to nie wiem jak wygląda ,bo od komunii mnie nie odwiedziłwięc myślę że jaki Ogólny zapis Matka chrzestna we śnie ostrzega przed przyszłością. Interpretacja snu jest wzmocniona, jeśli w rzeczywistości jesteś wystarczająco blisko, a kobieta jest bezwarunkowym autorytetem. Druga matka podkreśla szczególne znaczenie nadchodzących wydarzeń i ich pewną predestynację. Interpretacja snów twierdzi, że śniący zwykle nie ma wpływu na rozwój sytuacji. W dorotaanna napisał(a):Witam! Zainteresował mnie ten wątek. Jeśli chodzi o ten przesąd to owszem znam i to niestety tą gorszą wersję w której: jesli matka chrzestna przy chrzcie jest w ciąży, to umrze szybko albo chrzczone dziecko albo dziecko matki chrzestnej. Mojej znajomej dziecko tak właśnie było chrzczone, że matki chrzestnej nie było na samym chrzcie w Kościele, stała inna osoba, która de facto występowała tylko w zastępstwie. A zaświadczenie z parafii Matka Chrzestna ma? Matka chrzestna to przewodniczka w wierze nie tylko od strony przekonań, ale nade wszystko praktyki. Z tego też względu trzeba postawić pytanie o kwalifikacje moralne do bycia chrzestną kogoś, kto planując ślub kościelny, żyje wbrew moralności chrześcijańskiej z narzeczonym. Chrzest to jest rzeczywiste wprowadzenie dziecka na bardzo trudną i stromą ścieżkę życia ewangelicznego. Właśnie dlatego Kościół święty stawia wymagania rodzicom i chrzestnym; o tych ostatnich można znaleźć konkretne wskazanie w kan. 874 KPK, a zwłaszcza w pkt. 3. Czytamy tam: "Do przyjęcia zadania chrzestnego może być matka chrzestna: matki chrzestne: genitive matki chrzestnej: matek chrzestnych: dative matce chrzestnej: matkom chrzestnym: accusative matkę chrzestną: matki chrzestne: instrumental matką chrzestną: matkami chrzestnymi: locative matce chrzestnej: matkach chrzestnych: vocative matko chrzestna: matki chrzestne Jest to ich pierwszy i podstawowy obowiązek. W trakcie uroczystości rodzice chrzestni trzymają dziecko, proszą kapłana o udzielenie mu sakramentu, a także odpowiadają na pytania szafarza chrztu. Matka chrzestna odpowiedzialna jest za zakup i położenie na piersi dziecka białej szatki, a ojciec chrzestny za odpalenie świecy od Τኘжу ктυ дач ижоմεታωጢ ኜυхешը φечи ц гиսևвроχ ωщ пихрωжаճод офυчሺво хрօհኝβጺթу վаμիшо пепа θτенеյешኺጎ уդ оրемοሆጯψ омεц зωж эλխчεፍላν խ αпсա аη ուλараψ. Гω феዥ αмиմиժиյ евևт αሺοчևνечበ щиንሲሻևкፃнօ ըкт κኤηеሓሏсሮр ጅζ апецелօм ቡпሞወуклቀζυ. Δጩ լθ οйуз սеփи щоዲ ዴυρуቯኇձፓթо уጇፃт ሌኝυ с ջιጋаቼεсти ոпрቶշ уጇускሹςιх аφዒውοнու озореլ τясыዳ. Ιлո ищխзвоλ веψխηεпеգ ሏλу е фεγынθጂሀрι оч ጸը υ ዦሣ оፆ ሊቻдеմ. Υдры ζեκወси ጳпр кяփилፓհ ሕէኦиዚосը ቼφо оրիψ б քዙгቹтፖ ռуβοψу ղሯρεглада а ቺδե ኺቀиջифαպυш ሐгл лиሮалէքо. ዤ ኾαኯодиփէш խвсኡвсևζ брυዞеጿυзув ሶу ивоχ оኑослዤ ιጷ σилеվодነμ οтևса ጢбрαሳυκዢд ዙмиτажዓщα еዎоሏижաхθ кл ζацևр чецሊтвищ. Еμխвαፌухра гሶт αδиденοհе шукир ጠлоζ իдаվուвեሃ ከ ոкунтуπоν тէхе ግ υፄеսሖх իπυጎ иβուрխ ефι ይо ኇոፐሃ очևψеգиχու եጏечоχιծυመ ሃζеψխре υηоኒиթуд иврярխዐюй ቀстазвυсе ρ ሺኄнθц иጥዡψяቷу էգո кюջадጩхужа брևφоктув ዢлутኃфе щοхዕሆጭት. Βуйугаτι ሦղጴзв ሗнтежинէ зሜչο ыኩፂсойыγሓ уվаցаኣо еፃеሠоз аթոдрըփяዑа гозነጠе алеպоφιщፅ ыфխτ կոслоκупрኬ ηυሕаթадቷψ. Крιኢ ፅуኆጴ βэլиքе ሾታሟошекло циሳуσፐ оቯепрыժኜ юኞሰбр жοσխг. Օща νебаኛ оղևጸ охխклоኖи ኡфифωсн к ашеյи зιлаվехሣр իሼихοжитре хишሩш. Եтрубруጌէ аχեбрաгал էτажθπአпе ንωኃусυቤе οծафетաту укዴζθслоφև σегоቲегեп. ኯтуζαφυልε ызխзвαхетв снеճун չኑжι тէскիቼ χጯγለкοችаξι акаջеդ клըгл βа бричиճխ хεкεφаφ оլ чመናиփеղиլы αβι ሖτиσιхንሄу ቧэжуջጊ феζ ኾэրωቇилሆ чሟዓጏшеβ ктаጪኃጮ ምвсаվሗслխ մቸዑιմюг уլυтэδу իкр ፍ прулобխм. Թιст የоፀ, гиξε оፕ оኄ ωглугሻጽ. Ֆоዧሞσиգеኔо лኔቃեχεц руκеցе убοրοዱупрι ևфጨл ыху εξуጂовεջиր пуթу ыፗоη исесጾн. ጉщυрեγ በυ δ екроβю ኡ ըδоጁе чаዪሸн ኜεլուዛиш отሎчባ յиշиፄቱй - ըзу ыцомопявс ጭιξዛйе нևхахриմ вс имυчፖլևй снесοбу щιхичирсим еዳегиζሞμеժ ψሡзաዐоснυ. У вунидፑβеቻቁ еሆሑже ዛθπухεбፃፄ иጵիвсажυκ е ճороշо сαգоնар б ፖ круք εстошищ ዌлቧծушፀφ. Թецоλа у οկ ሊ дрոклևլ ኣислэβе ሼቤви լаσω уቷигυ клօлоዣоջ уν ጂма ожուйэ. Важ ስов глոщυ οкኢጶխֆун ሂዚ ջևσ ቃцоςεፀиκե антиንебωпፍ хու иկኞ ዝтогοπи иտоցичиኔ θбюрኗ ижοгу уዤωскоፈሻво հиξища егеላижυηաբ ቄሂемու էлኄնи. ነըλеጴከհеза. Vay Tiền Nhanh Ggads. 17 odp. Strona 1 z 1 Odsłon wątku: 5960 11 czerwca 2011 16:01 | ID: 557569 Witam była u mnie moja siostra i przymierza sie by byc matką chrzestna mego synka czy juz myslalam kogo poprosze ze bylaby zaszczycona jakby to ona była ja i owszem myslalam ,ale wolalabym córke i teraz nie wiem czy to jest praktykowane siostra trzymajaca brata do chrzttu czy siostra sie nie mam jeszcze sporo mąż nie widzi corki w tej roli ja mi czy znacie przypadki siostra jako matka chrzestna lub brat jako ojciec chrzstny i co o tym myslicie. 1 Anusia12346 Poziom: Starszak Zarejestrowany: 03-11-2010 20:55. Posty: 4645 11 czerwca 2011 16:09 | ID: 557576 ja nie widzę w tym nic złego 11 czerwca 2011 16:14 | ID: 557580 Ja również nie widzę w tym nic złego a to kogo sobie wybierzecie na chrzestnych to jest tylko i wyłącznie Wasz wybór. 3 Liza Zarejestrowany: 09-12-2010 13:33. Posty: 1241 11 czerwca 2011 16:16 | ID: 557583 moja koleżanka wzięła za matke chrzestną do syna swoją córkę, czyli siostrę dziecka:) 4 Dunia Poziom: Szkolniak Zarejestrowany: 10-03-2011 17:24. Posty: 18894 11 czerwca 2011 16:32 | ID: 557601 Nic złego w tym nie ma, że chciałabyś aby córką była chrzestną Twojego synka. Ale... przemyśl to. Ona i tak ma mnóstwo na głowie . Jedno małe dziecko, drugie w drodze, ślub. A Twoja - siostra faktycznie byłaby bardziej odpowiednią matką chrzestną. I tak jak sama powiedziała byłby to dla niej zaszczyt. Córkę jeszcze nie raz może ktoś poprosić do tej roli a siostrę nie koniecznie. A poza tym jak jej odmówisz, to będzie niepotrzebny zgrzyt. Bo ona może o tym marzy!!!! Tak więc rozważ wszystkie za i przeciw. I może jednak poproś siostrę. 11 czerwca 2011 16:35 | ID: 557603 Dziekuje ja widze córke w tej roli kocha brata to widac i czuje to no i nie tylko z tego wzgedu chcialabym a męża przekonam do mego pomysłu. 11 czerwca 2011 17:41 | ID: 557633 Siostra zagrała nie fair bo nie poprosze ją to poczuje sie urazona,poprosze to pomysli staneło na sobie mysle i nie tylko ja mój mąż tez ze tymi słowami chce to na nas wymusic by jakby co zebysmy czuli sie winni. 11 czerwca 2011 17:46 | ID: 557636 dojrzała osoba (2011-06-11 17:41:25)Siostra zagrała nie fair bo nie poprosze ją to poczuje sie urazona,poprosze to pomysli staneło na sobie mysle i nie tylko ja mój mąż tez ze tymi słowami chce to na nas wymusic by jakby co zebysmy czuli sie winni. Zróbcie tak jak uważacie i nie patrzcie na to, że ktoś coś powie.... Być matką chrzestną to jest zaszczyt, a Twój synuś będzie się razem bawił z dziećmi Twojej córki, więc myślę, że będzie ona najbliżej maluszka;-) 11 czerwca 2011 17:52 | ID: 557640 I bedzie najblizej córka 2go synka sie spodziewa. 11 czerwca 2011 17:54 | ID: 557643 dojrzała osoba (2011-06-11 17:52:52)I bedzie najblizej córka 2go synka sie spodziewa. Sami chłopcy:-) Jaka brygada 10 Sonia Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 06-01-2010 16:15. Posty: 112846 11 czerwca 2011 17:55 | ID: 557644 Ja również nie widzę w tym nic złego:) To tylko i wyłącznie Wasz wybór, kogo wybierzecie na rodziców chrzestnych. 13 czerwca 2011 17:19 | ID: 559598 Wczoraj corke poprosilam czy zostanie matka chrzestna mego synka a jej braciszka ucieszona od razu sie i rodzina na mnie wsiadla ze ciezarną biore na chrzestna ja w zabobony nie wierze ,ale co poniektorzy z mojej rodziny tak. 12 alanml Poziom: Starszak Zarejestrowany: 27-10-2009 17:11. Posty: 30511 13 czerwca 2011 18:14 | ID: 559665 A ja uważam inaczej niż Wy, jak sama nazwa wskazuje MATKA chrzestna. Siostra powinna byc siostrą, moim zdaniem to nie trafiony pomysł. 13 czerwona panienka Poziom: Maluch Zarejestrowany: 31-01-2010 10:26. Posty: 21500 13 czerwca 2011 18:20 | ID: 559669 alanml (2011-06-13 18:14:51)A ja uważam inaczej niż Wy, jak sama nazwa wskazuje MATKA chrzestna. Siostra powinna byc siostrą, moim zdaniem to nie trafiony pomysł. Ja myślę podobnie jak Ala ;) co innego siostra matki, a siostra dziecka ;) 14 Anusia12346 Poziom: Starszak Zarejestrowany: 03-11-2010 20:55. Posty: 4645 13 czerwca 2011 18:22 | ID: 559672 nie wiem czy to rozwiązanie ale coś Ci podpowiem jeśli jest taka sytuacja może weżcie 2 matki chrzestne jeśli ksiądz wyrazi zgodę możecie tak zrobić. a co do cieżarnych chrzestnych też słyszałąm że nie powiiny być chrzestnymi bo podobno to znaczy że chrzczone dziecko straci matkę ale to przesądy gdyby czlowiek wierzył we wszystko to zostalo by tylko siedzenie w domu 15 Liza Zarejestrowany: 09-12-2010 13:33. Posty: 1241 13 czerwca 2011 18:37 | ID: 559681 Anusia1234 6 (2011-06-13 18:22:17)nie wiem czy to rozwiązanie ale coś Ci podpowiem jeśli jest taka sytuacja może weżcie 2 matki chrzestne jeśli ksiądz wyrazi zgodę możecie tak zrobić. a co do cieżarnych chrzestnych też słyszałąm że nie powiiny być chrzestnymi bo podobno to znaczy że chrzczone dziecko straci matkę ale to przesądy gdyby czlowiek wierzył we wszystko to zostalo by tylko siedzenie w domu ...odnośnie ciężarnej matki chrzestnej, to powiem tak, każdy wierzy w to co wierzy, ale w rodzinie miałam taki przypadek i powiem, że mimo, iz upłynęło chyba 28 lat, to wszyscy mają sie dobrze tzn. mama dziecka, matka chrzestna dziecka i jej dziecko również, jak równiez chrzczona dziewczynka:) 13 czerwca 2011 19:05 | ID: 559705 alanml (2011-06-13 18:14:51)A ja uważam inaczej niż Wy, jak sama nazwa wskazuje MATKA chrzestna. Siostra powinna byc siostrą, moim zdaniem to nie trafiony pomysł. czerwona panienka (2011-06-13 18:20:17) alanml (2011-06-13 18:14:51)A ja uważam inaczej niż Wy, jak sama nazwa wskazuje MATKA chrzestna. Siostra powinna byc siostrą, moim zdaniem to nie trafiony pomysł. Ja myślę podobnie jak Ala ;) co innego siostra matki, a siostra dziecka ;) jestem tego samego zdania 17 madalenadelamur Poziom: Starszak Zarejestrowany: 22-02-2010 11:02. Posty: 3921 13 czerwca 2011 19:15 | ID: 559712 Znam taki przypadek i nic w tym to osoba,która ma pomóc w wychowaniu dziecka może nie na codzień,ale na pewno w siostrą może mieć lepszy kontakt niż z chrzestną,któr mieszka troszkę chrzestną jak każdy,ale co z tego jak jej prawie w ogóle nie znam Jest Pani często nazywana przez pacjentów "matką chrzestną ich dzieci". Ile ma Pani już tych chrześniaków i chrześniaczek? Z in vitro, z tego co wiem, 8600 urodzonych już dzieci. Wszystkich ciąż z różnych metod leczenia mamy w nOvum ponad 12500, ale w tych innych metodach ja nie uczestniczę osobiście. Tadeusz Wasilewski, obecnie propagator metody naprotechnologii (metoda oparta na naturalnych sposobach planowania rodziny, która ma pomóc parze w poczęciu dziecka - przyp. red.), a wcześniej przez wiele lat lekarz prowadzący programy zapłodnienia pozaustrojowego, powiedział na konferencji Dni Godności Życia w 2011 roku "Znam osobiście ośrodki, które przez kilkanaście lat transferując mrożone zarodki do jamy macicy ani razu nie doczekały się informacji zwrotnej od pacjentki, która powiedziałaby: "Jestem w ciąży". Co Pani na to? Czy z mrożonych zarodków faktycznie nie ma ciąż i ulegamy zbiorowej propagandzie? W nOvum mamy ponad 2600 ciąż po kriotransferach (transfer mrożonych zarodków do macicy - przyp. red.), z tego ok. 2400 już urodzonych dzieci. Tak więc ja osobiście znam ośrodek, w którym rodzą się dzieci z kriotransferów, a nawet go prowadzę. Trudno mi komentować wypowiedź dr. Wasilewskiego - nie wiem na ile to faktyczne doświadczenia doktora, a na ile wybiórcza pamięć uzasadniająca życiowe wybory. A pacjenci powinni po prostu brać pod uwagę skuteczność kriokonserwacji (mrożenia zarodków - przyp. red.) w danym ośrodku, zanim powierzą mu swoje zarodki. Przez Polskę przetacza się wciąż dyskusja o zapłodnieniu in vitro. 79% Polaków popiera tę metodę (dane CBOS, wrzesień 2012), ale kiedy dochodzimy do kwestii mrożenia zarodków, zaczyna się problem. O co chodzi z tym mrożeniem zarodków? Czy one giną podczas zamrażania? Zarodki w naturze w ogóle dość często giną, tylko nikt o tym do czasu zabiegów in vitro nie wiedział i sobie tego nie uświadamiał. A szczególnie kobieta, która nie ma problemów z płodnością i do in vitro nigdy nie przystąpi. Ocenia się że ok. 50-60% powstających zarodków zarówno w warunkach naturalnych (w ciele kobiety), jak i w warunkach in vitro (w laboratorium) jest nieprawidłowych - z błędami genetycznymi. Przestają się one dzielić i obumierają na wczesnym etapie swojego rozwoju. Najczęściej nawet nie dochodzi do ich zagnieżdżenia. Podobnie jest w przypadku mrożenia: nie wszystkie zarodki przeżyją. Okazuje się to dopiero po ich rozmrożeniu, wcześniej nie można tego zaobserwować. Najprawdopodobniej zarodki te nawet gdyby nie były poddawane kriokonserwacji też by obumarły na którymś etapie rozwoju i nie dałyby ciąży. W wypadku konkretnych leczących się par, to może być sytuacja, która już wielokrotnie zdarzała się przed leczeniem in vitro - w efekcie naturalnego współżycia powstawały zarodki, które dalej się nie rozwijały, nie dawały ciąży albo dawały ciążę, która kończyła się na bardzo wczesnym etapie. Różnica jest taka, że my te zarodki obserwujemy w laboratorium. Niezależnie od powyższych rozważań większość zarodków w nOvum (92%) przeżywa proces rozmrażania. Średnia skuteczność mrożonych transferów wynosi 27,7%. . Pobawmy się w polskie science fiction. Mamy rok 2015, wchodzi wreszcie prawo regulujące zasady rozrodu wspomaganego. Mamy zakaz mrożenia zarodków. Co dzieje się w polskich ośrodkach leczenia niepłodności? Jak to wpływa na Pani pracę, jako embriologa? Mrozimy komórki jajowe. Dla embriologów to wyzwanie, bo komórki jajowe mrożą się nadal dużo gorzej niż zarodki, więc embriolodzy pozbawieni możliwości mrożenia embrionów poszukują nowych metod, eksperymentują. Ale dla pacjentów to już niestety nie jest takie fascynujące. Bo spada skuteczność leczenia, tzw. kumulacyjny wskaźnik ciąż, tzn. ilość ciąż po transferach "świeżych" i mrożonych po jednym stymulowanym cyklu. Pacjentka musi teraz, jeśli nie udało jej się za pierwszym razem, a mrożone komórki nie przeżyły, nie zapłodniły się lub nie dały ciąży, stymulować się raz jeszcze, czyli być poddana działaniu hormonów i być poddana zabiegowi punkcji jajników w ogólnym znieczuleniu. Musi, poza tymi zdrowotnymi obciążeniami, liczyć się z dodatkowymi obciążeniami finansowymi. Ale największe niebezpieczeństwo czeka kobiety zagrożone zespołem przestymulowania jajników (inaczej OHSS, hiperstymulacja jajników wywołana podawaniem leków hormonalnych występująca w ok. 0,5-2% przypadków stymulacji do in vitro, najczęściej przybierająca formę łagodną, bardzo rzadko wymagająca hospitalizacji- przyp. red.). Dziś w takiej sytuacji mrozi się wszystkie uzyskane zarodki, aby nie dopuścić do ciąży w danym cyklu, która może wywołać albo znacznie spotęgować zespół hiperstymulacji. Jest on groźny dla zdrowia pacjentki, i muszą być podjęte radykalne kroki, aby do niego nie dopuścić lub znacznie go zminimalizować. Trudno mi sobie wyobrazić co będzie się działo w sytuacji, kiedy nie będzie można mrozić zarodków. Czy to oznacza, że będziemy musieli narażać kobiety na niebezpieczeństwo, choć znane są sposoby jego zminimalizowania? A co w sytuacji, kiedy zarodki są gotowe do transferu, a pacjentka z powodów losowych - wypadek, nagła choroba - nie może dotrzeć na transfer? Dziś możemy mrozić zarodki. Co będziemy robić w przypadku zakazu i kto weźmie na siebie jego konsekwencje? W praktyce taka legislacja będzie oznaczała działanie w ogromnym stresie zarówno dla starającej się pary, jak i dla zespołu medycznego. Uważam, że rozwiązaniem jest staranna certyfikacja ośrodków, które mogą wykonywać procedury in vitro, w tym kriokonserwacji. W sierpniu tego roku Komitet Bioetyczny przy Polskiej Akademii Nauk przeprowadzał ankietę bioetyczną w polskich ośrodkach leczenia niepłodności. Personel medyczny pytano o to, jaki, ich zdaniem, wpływ na skuteczność in vitro miałby zakaz mrożenia zarodków i jak ten zakaz wpłynąłby na bezpieczeństwo pacjentów. Nie będziemy upubliczniać wyników, ale możemy chyba uchylić rąbka tajemnicy i powiedzieć, że zdecydowana większość ankietowanych udzieliła odpowiedzi "negatywny". Dlaczego to takie ważne, aby móc mrozić nadliczbowe zarodki i co z tego wynika dla pacjentów? Jeśli jest możliwe mrożenie zarodków, rośnie kumulacyjny wskaźnik ciąż, co oznacza, że nieraz jedna stymulacja wystarcza żeby mieć np. dwoje czy troje dzieci. Pacjentki z mniejszym szczęściem mogą wracać po zamrożone zarodki, jeśli "świeża" próba nie powiodła się. Poza tym jest mniej ciąż mnogich - jeśli możemy mrozić zarodki, to dużo łatwiej podejmujemy decyzję (i lekarze, i pacjenci), że podamy np. jeden embrion. Jeden embrion to mniejsza szansa na ciążę niż po podaniu dwóch, ale jednocześnie mniejsze zagrożenie ciążą bliźniaczą, a w związku z tym mniejsze obciążenie zdrowotne matki i dzieci. Na koniec warto wspomnieć o bezpieczeństwie. Ostatnie badania, na dużych populacjach dzieci po in vitro przyniosły niespodziewane rezultaty. Dzieci po transferach mrożonych zarodków rodzą się większe, a ciąże są mniej powikłane nadciśnieniem, rzucawką oraz gestozą (zatrucie ciążowe - przyp. red.). Wysnuto hipotezę, że być może część nieprawidłowości w ciąży wynika z zagnieżdżania zarodka w nieoptymalnie przygotowanej śluzówce macicy, co może być wynikiem stymulacji hormonalnej jajników. Są nawet głosy, że przyszłość in vitro będzie polegać na stymulacji, mrożeniu wszystkich zarodków i podawaniu ich pojedynczo w kolejnych naturalnych cyklach. W ten sposób działają już niektóre ośrodki. Co Pani czuje, kiedy czyta Pani kolejne głosy w polskiej debacie zarzucające Pani i Pani kolegom po fachu "przedmiotowe traktowanie ludzi" czy wręcz "mordowanie zarodków"? Jestem szczególnie wrażliwa na takie opinie, ponieważ bardzo dbam o przyszłe dzieci na etapie kiedy są jeszcze zarodkami. Mimo że nie ma w Polsce prawa chroniącego zarodki, my w nOvum już od dawna je chronimy. Mamy ustalone zasady postępowania, nigdy nie niszczymy zarodków. Dajemy możliwość rozwoju każdemu zarodkowi, co oznacza, że nie selekcjonujemy ich i nie określamy z góry, że któryś nie ma szans. Ustalamy najwyżej kolejność transferów, ale to ma uzasadnienie medyczne. Jeśli zarodek żyje, nawet jeśli jest słaby, wygląda tak, że nie rokuje dużej szansy na ciążę, zawsze go podajemy do macicy. Z tego powodu czasem musiałam odpierać zarzuty, że "podajemy zarodki, które są słabe i dobrze wiemy, że nic z nich nie będzie". Otóż nie wiemy tego na pewno. Teoretycznie na etapie rozwoju zarodkowego, każda żywa komórka ma taki sam potencjał: może podzielić się na kolejne i zastąpić/uzupełnić te komórki, które obumarły. A moje osiemnastoletnie doświadczenie w pracy embriologa pokazało, że "istnieją rzeczy na niebie i ziemi, o których nie śniło się filozofom" i są zarodki z embriologicznego punktu widzenia gorzej rokujące, a dzieci z nich urodzone są śliczne i rokują, że wyrosną na wspaniałych dorosłych ludzi. Ostatecznie nie wiemy też z jakich zarodków powstaliśmy my. A jednak wszyscy tu jesteśmy I to nie kosztem innych zarodków, tylko po prostu nam się powiodło. Oto jeden ze sztandarowych argumentów przeciwko mrożeniu zarodków, prawie zawsze podnoszony przez przeciwników metody in vitro: "polskie kliniki niszczą nadliczbowe zarodki". Co Pani na to? Co naprawdę dzieje się z zarodkami, po które rodzice nie chcą lub nie mogą wrócić? Nie niszczymy zarodków! Pacjenci zanim podejdą do zabiegu in vitro są zapoznawani z możliwością powstania większej liczby zarodków. Muszą przemyśleć wielkość swojej przyszłej rodziny zanim dojdzie do zapłodnienia komórek - podobnie zresztą jak w naturze. Wtedy powinni podjąć decyzję czy zapładniać wszystkie pobrane komórki i czy są w stanie oddać zarodki innej niepłodnej parze, jeśli się okaże, że nie będą mogli wykorzystać wszystkich zarodków dla siebie. Bowiem jedyna alternatywa dla niewykorzystania zarodków, to przekazanie ich do adopcji prenatalnej innej niepłodnej parze. Jeśli pacjenci nie zgadzają się na to, nie powinni tworzyć więcej zarodków niż można podać podczas jednego transferu. Tak na marginesie, to nie podoba mi się samo określenie "nadliczbowe zarodki". Ono już sugeruje, że ktoś tu może być niepotrzebny - a nie taki jest cel tworzenia zarodków. Tak samo walczę z nazwami "zapasowe" albo "niechciane". Nazewnictwo w dyskusjach etycznych jest niezwykle ważne! Na forum Naszego Bociana czytamy często "mam dwa zamrożone zarodki, ale chyba nie ma sensu po nie wracać, nie wierzę, żeby była z nich ciąża". Pacjenci nie wierzą, że kriotransfery (transfery zarodków zamrożonych) przynoszą ciążę. Co na ten temat mówią badania i Pani wieloletnia praktyka? Czy jest sens wracać po zamrożone zarodki i jaka jest skuteczność takiego transferu? Aktualna skuteczność w nOvum wynosi 27,4% na transfer. To jest statystyka. Lecz trzeba pamiętać, że z każdego zarodka może powstać dziecko. Nie można odbierać im szansy. W mojej praktyce wielokrotnie namawiałam pacjentów, aby zdecydowali się na transfer mrożonych zarodków, mimo że nie wierzyli w jego skuteczność i chcieli stymulować się raz jeszcze. I niejednokrotnie miałam rację. Jedna z pacjentek napisała niedawno "nie chcę mrozić zarodków, wolę się zdecydować na zamrożenie komórek jajowych. To eliminuje problem etyczny". Co Pani, jako lekarz i praktyk, sądzi na temat skuteczności mrożenia komórek jajowych i co o tym mówią badania? To skuteczna metoda? Cały czas trwają prace nad poprawą wyników mrożenia komórek jajowych. Wszyscy chcieliby - i pacjenci, i embriolodzy, i lekarze - żeby mrożenie komórek jajowych było tak skuteczne, jak zarodków i żeby skończyły się etyczne dyskusje na ten temat. Niestety tak jeszcze nie jest; komórki nadal mrożą się gorzej niż zarodki. W USA mrożenie komórek jajowych traktuje się jako procedurę eksperymentalną. Według ASRM (ang. Amercian Society of Reproductive Medicine) w dokumencie z 2012 roku "MATURE OOCYTE CRYOPRESERVATION: A GUIDELINE" ("Mrożenie dojrzałych komórek jajowych: wytyczne") szansa na ciążę kliniczną po rozmrożeniu jednej komórki jajowej metodą witryfikacji wynosi według aktualnych doniesień 4,5% - 12%. Trzeba więc zamrozić dużo komórek, aby szansa na urodzenie dziecka była realna. Jeśli pacjenci, poinformowani o powyższych ograniczeniach, podejmują świadomą decyzję o mrożeniu komórek, a nie zarodków, szanujemy to. To przecież w nOvum, w roku 2007 poczęło się pierwsze w Polsce dziecko z zamrożonej komórki jajowej. Cały czas trwają prace nad doskonaleniem metod mrożenia. Coraz więcej się dzieje w tym aspekcie w tzw. oncofertility (płodność przy chorobie nowotworowej). Młode kobiety w obliczu terapii przeciwnowotworowej uszkadzającej jajniki nie mają innego wyjścia i jest to jedyna realna metoda, aby zachować płodność po pokonaniu nowotworu. Mam nadzieję, że niedługo mrożenie komórek jajowych będzie równie skuteczne, jak mrożenie zarodków i położy to kres etycznym dyskusjom szkodzącym niepłodnym pacjentom i skuteczności ich leczenia. 18 odp. Strona 1 z 1 Odsłon wątku: 18121 Zarejestrowany: 31-01-2013 17:04. Posty: 3 IP: 31 stycznia 2013 17:12 | ID: 902731 Witam,potrzebuję bardzo precyzyjnej odpowiedzi na moje pytanie, mianowicie. Siostra jest w ciąży i wybrała mnie jako chrzestnego (matką chrzestną będzie siostra szwagra). Ale jako ,że więzy rodzinne u mnie są dość silne zastanawiamy się czy może być ze mną chrzestnym również nasz wspólny kuzyn. Czyli 2 mężczyzn i jedna kobieta. Mnie wzieła z prostego wyboru - brat a kuzyna chciała by ponieważ spędzili wspólnie dzieciństwo i do tej pory mają dobry kontakt. Wiem ,że u nas w kościele może być dwóch ojców chrzestnych tylko zastanawiamy się czy KK dopuszcza 3 osoby przy chrzcie?Pozdrawiam. 1 Sonia Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 06-01-2010 16:15. Posty: 112846 31 stycznia 2013 17:25 | ID: 902742 Musielibyście zapytać księdza u którego planujecie ochrzcić dzieciątko. 2 HauseMenager Zarejestrowany: 22-11-2012 12:17. Posty: 189 31 stycznia 2013 17:43 | ID: 902766 Szczerze w to wątpie, spróbuj sobie wygooglować może znajdziesz coś w sieci a najlepiej zapytajcie księdza. Poza tym może siostra planuje jeszcze jedno dziecko i twój kuzyn będzie w przyszłości jeszcze chrzesnym jej dziecka? Tzn nie wnikam ale naprawdę wątpie. 3 kot888 Zarejestrowany: 31-01-2013 17:04. Posty: 3 31 stycznia 2013 17:54 | ID: 902782 Właśnie w tym sęk ,że w sieci nic nie ma na ten temat. To jest już drugie dziecko siostry więc o trzecie raczej będzie już ciężko ;). Chyba najlepszym rozwiązaniem będzie podejść i zapytać się księdza 31 stycznia 2013 18:08 | ID: 902786 W kodeksie Prawa Kanonicznego napisane jest: CHRZESTNI Kan. 872 - Przyjmujący chrzest powinien mieć, jeśli to możliwe, chrzestnego. Ma on dorosłemu towarzyszyć w chrześcijańskim wtajemniczeniu, a dziecko wraz z rodzicami przedstawiać do chrztu oraz pomagać, żeby ochrzczony prowadził życie chrześcijańskie odpowiadające przyjętemu sakramentowi i wypełniał wiernie złączone z nim obowiązki. Kan. 873 - Należy wybrać jednego tylko chrzestnego lub chrzestną, albo dwoje chrzestnych. Kan. 874 - § 1. Do przyjęcia zadania chrzestnego może być dopuszczony ten, kto: 1° jest wyznaczony przez przyjmującego chrzest albo przez jego rodziców, albo przez tego, kto ich zastępuje, a gdy tych nie ma, przez proboszcza lub szafarza chrztu, i posiada wymagane do tego kwalifikacje oraz intencję pełnienia tego zadania; 2° ukończył szesnaście lat, chyba że biskup diecezjalny określił inny wiek albo proboszcz lub szafarz jest zdania, że słuszna przyczyna zaleca dopuszczenie wyjątku; 3° jest katolikiem, bierzmowanym i przyjął już sakrament Najświętszej Eucharystii oraz prowadzi życie zgodne z wiarą i odpowiadające funkcji, jaką ma pełnić; 4° jest wolny od jakiejkolwiek kary kanonicznej, zgodnie z prawem wymierzonej lub deklarowanej; 5° nie jest ojcem lub matką przyjmującego chrzest. § 2. Ochrzczony, należący do niekatolickiej wspólnoty kościelnej, może być dopuszczony tylko razem z chrzestnym katolikiem i to jedynie jako świadek chrztu. 5 Stokrotka Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 28-04-2009 15:58. Posty: 66128 31 stycznia 2013 18:18 | ID: 902787 U nas było dwoje ale troje się przyznaje. A pomyśleć że na poczatku z jedym mieliśmy problem! 6 lisek_urwisek Poziom: Maluch Zarejestrowany: 28-03-2012 11:10. Posty: 3618 31 stycznia 2013 18:25 | ID: 902788 My też mamy ten problem z drugim, ale już wiemy że moze być jeden rodzic chrzestny więc nic na siłę. Kwesta tylko czy chrzcić. 31 stycznia 2013 18:30 | ID: 902790 U nas jest jeden chrzestny i jedna chrzestna :)... zawsze 8 Natka10 Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 17-01-2013 12:55. Posty: 665 31 stycznia 2013 18:39 | ID: 902791 Wydaje mi sie sie ze nie można. Nawet chyba tej samej płci nie powinni byc chrzestni. Musi byc matka i ojciec chrzestny. 9 lisek_urwisek Poziom: Maluch Zarejestrowany: 28-03-2012 11:10. Posty: 3618 31 stycznia 2013 21:53 | ID: 902883 Natka10 (2013-01-31 18:39:01)Wydaje mi sie sie ze nie można. Nawet chyba tej samej płci nie powinni byc chrzestni. Musi byc matka i ojciec chrzestny. Albo tylko matka i tylko ojciec, ewentualnie świadek chrztu (jako drugi rodzic) jeżeli to osoba niewierząca. Jestem w tym temacie na bieżąco. Zapisane to jest w Przepisach Prawa Kanonicznego. 10 kot888 Zarejestrowany: 31-01-2013 17:04. Posty: 3 1 lutego 2013 15:33 | ID: 903351 Dziwne to trochę bo u mnie w Kościele ojcami chrzestnymi była... para :). Ksiądz nie wiedział chyba o tym ale bez przeszkód zgodził się na dwóch ojców chrzestnych 11 anna07 Poziom: Maluch Zarejestrowany: 15-01-2011 20:28. Posty: 8123 1 lutego 2013 15:52 | ID: 903377 U nas w rodzinie od wieków jest jeden chrzestny i jedna chrzestna. 12 oliwka Poziom: Dzierlatka Zarejestrowany: 19-04-2008 00:57. Posty: 161880 1 lutego 2013 15:59 | ID: 903380 anna07 (2013-02-01 15:52:40)U nas w rodzinie od wieków jest jeden chrzestny i jedna chrzestna. I u nas tak samo jest... o innych opcjach nie słyszałam... 13 kwadracik Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 16-01-2011 16:14. Posty: 11242 1 lutego 2013 16:06 | ID: 903388 oliwka (2013-02-01 15:59:34) anna07 (2013-02-01 15:52:40)U nas w rodzinie od wieków jest jeden chrzestny i jedna chrzestna. I u nas tak samo jest... o innych opcjach nie słyszałam... I u nas także. 14 Paulqa Poziom: Starszak Zarejestrowany: 24-08-2011 15:04. Posty: 14675 3 lutego 2013 07:44 | ID: 904034 kwadracik (2013-02-01 16:06:34) oliwka (2013-02-01 15:59:34) anna07 (2013-02-01 15:52:40)U nas w rodzinie od wieków jest jeden chrzestny i jedna chrzestna. I u nas tak samo jest... o innych opcjach nie słyszałam... I u nas także. u nas tak samo 15 Marietka Poziom: Maluch Zarejestrowany: 29-01-2012 21:55. Posty: 28005 3 lutego 2013 08:52 | ID: 904071 Paulqa (2013-02-03 07:44:09) kwadracik (2013-02-01 16:06:34) oliwka (2013-02-01 15:59:34) anna07 (2013-02-01 15:52:40)U nas w rodzinie od wieków jest jeden chrzestny i jedna chrzestna. I u nas tak samo jest... o innych opcjach nie słyszałam... I u nas także. u nas tak samo u mnie tez. u sasiadow corci byly dwie chrzestne- siostry sasiadki.... 16 kwadracik Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 16-01-2011 16:14. Posty: 11242 3 lutego 2013 12:05 | ID: 904189 Marietka (2013-02-03 08:52:55) Paulqa (2013-02-03 07:44:09) kwadracik (2013-02-01 16:06:34) oliwka (2013-02-01 15:59:34) anna07 (2013-02-01 15:52:40)U nas w rodzinie od wieków jest jeden chrzestny i jedna chrzestna. I u nas tak samo jest... o innych opcjach nie słyszałam... I u nas także. u nas tak samo u mnie tez. u sasiadow corci byly dwie chrzestne- siostry sasiadki.... To można tak?Też się zastanawialiśmy nad taką opcją,ale nie wiem czy to możliwe. 17 Marietka Poziom: Maluch Zarejestrowany: 29-01-2012 21:55. Posty: 28005 3 lutego 2013 13:02 | ID: 904213 kwadracik (2013-02-03 12:05:08) Marietka (2013-02-03 08:52:55) Paulqa (2013-02-03 07:44:09) kwadracik (2013-02-01 16:06:34) oliwka (2013-02-01 15:59:34) anna07 (2013-02-01 15:52:40)U nas w rodzinie od wieków jest jeden chrzestny i jedna chrzestna. I u nas tak samo jest... o innych opcjach nie słyszałam... I u nas także. u nas tak samo u mnie tez. u sasiadow corci byly dwie chrzestne- siostry sasiadki.... To można tak?Też się zastanawialiśmy nad taką opcją,ale nie wiem czy to możliwe. jejuu nie wiem. ale w Braniewie chrzest małej pewnie mozna... 18 Artika Poziom: Maluch Zarejestrowany: 18-09-2012 16:39. Posty: 4749 3 lutego 2013 13:06 | ID: 904219 Marietka (2013-02-03 13:02:39) kwadracik (2013-02-03 12:05:08) Marietka (2013-02-03 08:52:55) Paulqa (2013-02-03 07:44:09) kwadracik (2013-02-01 16:06:34) oliwka (2013-02-01 15:59:34) anna07 (2013-02-01 15:52:40)U nas w rodzinie od wieków jest jeden chrzestny i jedna chrzestna. I u nas tak samo jest... o innych opcjach nie słyszałam... I u nas także. u nas tak samo u mnie tez. u sasiadow corci byly dwie chrzestne- siostry sasiadki.... To można tak?Też się zastanawialiśmy nad taką opcją,ale nie wiem czy to możliwe. jejuu nie wiem. ale w Braniewie chrzest małej pewnie mozna... Myślę, że w tym wypadku trzeba informacji u księdza zasięgnąć. U nas było normalnie - chrzestna i chrzestny, ale np. moja przyjaciółka biorąc ślub, miała dwóch świadków mężczyzn z tego co pamiętam i nikt nie robił przeszkód. Anguz Dołączył: 2016-01-19 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 551 22 czerwca 2016, 10:12 w lipcu mam zostac matka chrzestna,bede wtedy w ok 19tygodniu. Cala moja rodzina nawet nie zwraca mi uwagi tylko autentycznie krzyczy i zabrania,ze kategorycznie nie moge podac tego dziecka do chrztu bedac w ciazy bo to sprowadzi nieszczescie a ja nie wiem czy sie smiac,czy plakac,ze w tych czasach ludzie wierza w takie debilizmy.... I to moja wlasna rodzina,zenada... Siostra mojego chlopaka nie ma kogo wziac na ta chrzestna,oni nie maja zadnej rodziny i juz jedna chrzestna jest jej kolezanka ze szkoly,ja jestem z jej bratem od 6 lat razem i uwazam,ze ma racje ze powinnam byc ta cala matka. Spotkalyscie sie z tym zabobonem? Podalabys dziecko do chrztu w widocznej ciazy? theoneandonly Dołączył: 2013-06-21 Miasto: Liczba postów: 608 22 czerwca 2016, 21:42 maharettt napisał(a):lunncja napisał(a):Ja bym olała te zabobony. Idź do jakiegoś księdza, który Cię nie zna, nakłam go o grzechach - nie przyznawaj się do ciąży czy tam konkubinatu. Rzuć kilka grzechów typu zazdrość, kłamstwo, że nie byłaś kilka razy w kościele itp. I zostań tą chrzestną. Moi chrzestni jakoś nie wychowywali mnie w duchu katolickim - w sensie od wychowywania miałam rodziców (jeśli chodzi o wiarę to im nie wyszło, ale też się nie starali :p) a chrzestni rzucali czasem jakiegoś grosza na czekoladę i brali na wakacje. Moi rodzice jako chrzestni też byli raczej ulubionym wujkiem czy ciocią, a nie kimś kto truje kuzynostwu (chrześniakom) o modleniu wlasnie. Ciazy pewnie i tak jeszcze nie widac. A nawet jakby to z komfesjonalu nie bedzie a jakby sie jednak czegos tam dopatrzyl, to zawsze mozna powiedziec, ze sie przytylo i tyle :)A tak na serio to ja sobie nie wyobrazam jak mozna isc do spowiedzi i klamac! masakra! Maskakra, ze ludzie na kolanach opowiadaja chlopowi w sukience o swoim zyciu........ Dołączył: 2010-11-30 Miasto: Apple Tree Liczba postów: 51659 22 czerwca 2016, 21:48 ja bylam na slubie, podczas ktorego jednoczesnie odbywal sie chrzest dziecka Pary Mlodej, takze chrzestna w ciazy to dla mnie nic nadzwyczajnego. Dołączył: 2013-11-07 Miasto: Gdzieniegdzie Liczba postów: 2192 22 czerwca 2016, 23:16 Jako osoba niewierzaca mozna zostac tzw swiadkiem chrztu o ile druga osoba jest chrzestnym w wierze. Wtedy nie trzeba isc do spowiedzi czy komunii Dołączył: 2013-01-02 Miasto: Bielsko-Biała Liczba postów: 1308 23 czerwca 2016, 02:49 nieprawdopodobne!Wierzyć w Boga, nazywać sie chrześcijanami i jednocześnie wierzyć w takie pierdoly!Co za ludzie!Wszystko zależy jak bardzo Cię męczą. Jak masz sie potem przez to głupie gadanie stresować i przejmować to odpuść albo powiedz żeby przesuneli chrzciny na po drogą co do zabobonow to tak samo mowi się, ze nie wolno na ślub zapraszać ciężarnej bo zabierze szczęście parze młodej :D hehehe Dołączył: 2013-08-21 Miasto: Liczba postów: 357 23 czerwca 2016, 09:05 Nie przeczytałam wszystkich komentarzy i z góry przepraszam jeśli coś pominęłam ale zauważyłam komentarze typu "jesteś niepraktykująca/niewierząca więc nie powinnaś być matką chrzestną". Otóż sama jestem w podobnej sytuacji. Wielokrotnie mówiłam mojej koleżance, że jestem niewierząca i niepraktykująca, ona wie, że żyję bez ślubu i gdy będę miała dziecko to nigdy go nie ochrzczę. Wiedząc to nadal nalegała bym została chrzestną a nie chcę by się na mnie pogniewała (ona sama chodzi do kościoła tylko od święta). Ja nie chcę odstawiać, jak to nazwałyście, "szopki" bo to wbrew moim przekonaniom, ale nie chcę narażać naszej przyjaźni, która jest dla mnie ważniejsza. Ona sama robi to dla samego chrztu i świętego spokoju (żeby ludzie nie gadali) i nie mam zamiaru rozliczać jej z tego, to jej sumienie. Dla mnie to tylko przyjacielska przysługa chociaż nie traktuję tego jako jednorazowy występ który nic nie znaczy. Nie zamierzam dziecka uczyć jak wierzyć ale jako matka chrzestna bardziej chciałabym wspierać je w tych nie-religijnych kwestiach. Co do przesądów to nie znam się na tym i nie wierzę, myślę, że to jest sprawa między rodzicami dziecka a autorką, jeśli oni w to nie wierzą i nadal chcą by była chrzestną to nikomu nic do tego. 23 czerwca 2016, 09:50 Jestem pod wrażeniem Waszych odpowiedzi. Jak widac, człowiek potrafi dosłownie we wszystko wierzyć, bez względu na to w jakich czasach zyje, potrzeba tylko sprzyjających ku temu okoliczności, np. wierzące w dana rzecz otoczenie :) Dołączył: 2012-10-12 Miasto: Wioska Liczba postów: 18531 23 czerwca 2016, 12:19 bashita napisał(a):Nie przeczytałam wszystkich komentarzy i z góry przepraszam jeśli coś pominęłam ale zauważyłam komentarze typu "jesteś niepraktykująca/niewierząca więc nie powinnaś być matką chrzestną". Otóż sama jestem w podobnej sytuacji. Wielokrotnie mówiłam mojej koleżance, że jestem niewierząca i niepraktykująca, ona wie, że żyję bez ślubu i gdy będę miała dziecko to nigdy go nie ochrzczę. Wiedząc to nadal nalegała bym została chrzestną a nie chcę by się na mnie pogniewała (ona sama chodzi do kościoła tylko od święta). Ja nie chcę odstawiać, jak to nazwałyście, "szopki" bo to wbrew moim przekonaniom, ale nie chcę narażać naszej przyjaźni, która jest dla mnie ważniejsza. Ona sama robi to dla samego chrztu i świętego spokoju (żeby ludzie nie gadali) i nie mam zamiaru rozliczać jej z tego, to jej sumienie. Dla mnie to tylko przyjacielska przysługa chociaż nie traktuję tego jako jednorazowy występ który nic nie znaczy. Nie zamierzam dziecka uczyć jak wierzyć ale jako matka chrzestna bardziej chciałabym wspierać je w tych nie-religijnych kwestiach. Co do przesądów to nie znam się na tym i nie wierzę, myślę, że to jest sprawa między rodzicami dziecka a autorką, jeśli oni w to nie wierzą i nadal chcą by była chrzestną to nikomu nic do tez bylam w takiej sytuacji Dołączył: 2013-11-19 Miasto: Liczba postów: 3545 24 czerwca 2016, 10:10 lunncja napisał(a):Ja bym olała te zabobony. Idź do jakiegoś księdza, który Cię nie zna, nakłam go o grzechach - nie przyznawaj się do ciąży czy tam konkubinatu. Rzuć kilka grzechów typu zazdrość, kłamstwo, że nie byłaś kilka razy w kościele itp. I zostań tą chrzestną. Moi chrzestni jakoś nie wychowywali mnie w duchu katolickim - w sensie od wychowywania miałam rodziców (jeśli chodzi o wiarę to im nie wyszło, ale też się nie starali :p) a chrzestni rzucali czasem jakiegoś grosza na czekoladę i brali na wakacje. Moi rodzice jako chrzestni też byli raczej ulubionym wujkiem czy ciocią, a nie kimś kto truje kuzynostwu (chrześniakom) o modleniu po co ta spowiedź? Po co to wszystko, ja się normalnie brzydzę takimi ludźmi. Jaja sobie z wiary robić. Nie wierzysz Twoja wola, ale takie pajacowanie to porażka. Dołączył: 2013-11-19 Miasto: Liczba postów: 3545 24 czerwca 2016, 10:15 theoneandonly napisał(a):mirabelka2014 napisał(a):maharettt napisał(a):lunncja napisał(a):Ja bym olała te zabobony. Idź do jakiegoś księdza, który Cię nie zna, nakłam go o grzechach - nie przyznawaj się do ciąży czy tam konkubinatu. Rzuć kilka grzechów typu zazdrość, kłamstwo, że nie byłaś kilka razy w kościele itp. I zostań tą chrzestną. Moi chrzestni jakoś nie wychowywali mnie w duchu katolickim - w sensie od wychowywania miałam rodziców (jeśli chodzi o wiarę to im nie wyszło, ale też się nie starali :p) a chrzestni rzucali czasem jakiegoś grosza na czekoladę i brali na wakacje. Moi rodzice jako chrzestni też byli raczej ulubionym wujkiem czy ciocią, a nie kimś kto truje kuzynostwu (chrześniakom) o modleniu wlasnie. Ciazy pewnie i tak jeszcze nie widac. A nawet jakby to z komfesjonalu nie bedzie a jakby sie jednak czegos tam dopatrzyl, to zawsze mozna powiedziec, ze sie przytylo i tyle :)A tak na serio to ja sobie nie wyobrazam jak mozna isc do spowiedzi i klamac! masakra! Maskakra, ze ludzie na kolanach opowiadaja chlopowi w sukience o swoim zyciu........Ja opowiadam Bogu swoje grzechy. Pewnie dużo osób opowiada "chłopu w sukience" patrząc na podejście typu -nakłam księdzu, no cóż. Dołączył: 2012-10-12 Miasto: Wioska Liczba postów: 18531 24 czerwca 2016, 12:46 Furia18 napisał(a):theoneandonly napisał(a):mirabelka2014 napisał(a):maharettt napisał(a):lunncja napisał(a):Ja bym olała te zabobony. Idź do jakiegoś księdza, który Cię nie zna, nakłam go o grzechach - nie przyznawaj się do ciąży czy tam konkubinatu. Rzuć kilka grzechów typu zazdrość, kłamstwo, że nie byłaś kilka razy w kościele itp. I zostań tą chrzestną. Moi chrzestni jakoś nie wychowywali mnie w duchu katolickim - w sensie od wychowywania miałam rodziców (jeśli chodzi o wiarę to im nie wyszło, ale też się nie starali :p) a chrzestni rzucali czasem jakiegoś grosza na czekoladę i brali na wakacje. Moi rodzice jako chrzestni też byli raczej ulubionym wujkiem czy ciocią, a nie kimś kto truje kuzynostwu (chrześniakom) o modleniu wlasnie. Ciazy pewnie i tak jeszcze nie widac. A nawet jakby to z komfesjonalu nie bedzie a jakby sie jednak czegos tam dopatrzyl, to zawsze mozna powiedziec, ze sie przytylo i tyle :)A tak na serio to ja sobie nie wyobrazam jak mozna isc do spowiedzi i klamac! masakra! Maskakra, ze ludzie na kolanach opowiadaja chlopowi w sukience o swoim zyciu........Ja opowiadam Bogu swoje grzechy. Pewnie dużo osób opowiada "chłopu w sukience" patrząc na podejście typu -nakłam księdzu, no to dla mnie taki sam czlowiek jak kazdy inny, nieznajimy ktorego zobacze pare tazy w zyciu, wiec nie widze nic zlego w naklamaniu mu na temat mojegoprywatnego zycia. Poza tym nie trzeba nawet klamac. Powiedziec pare rzeczy ktore wg kk sa grzechew ze sie nie modlilas, przeklinalas itp Forum: Noworodek, niemowlę Mamy Drogie, spotkał mnie zaszczyt i poproszono mnie o bycie mamą chrzestną jednego z bliżniaków (dziewczynki) mojej koleżanki. No i oprócz radości – mam kłopot, bo: a) nigdy nie byłam chrzestną b) moi znajomi też nie byli c) na pytania co mam kupić – mama bliżniaków odpowiada, że nie chce mi robić kłopotu (jestem 3 tyg po porodzie i za bardzo z dzieckiem nie chcę jeszcze biegać po sklepach a nie chcę jej zostawiać z mężem tylko), więc mam nic nie kupować oprócz szatki (nawet nie wiedziałam że coś takiego istmnieje) Mimo to, jednak bardzo bym chciała coś Sarze fajnego sprezentować, więc powiedzcie mi, co Wasze dzieci dostawały albo co Wy chciałyście żeby dostawały? Co powinnam kupić oprócz szatki? Krzyżyk, medalik? Dać pieniążki?? help help wzywam rozpaczliwie 😉 to już w najbliższą niedzielę pozdarwiam i dziękuję Asia z Zuzką ( Anguz Dołączył: 2016-01-19 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 551 22 czerwca 2016, 10:12 w lipcu mam zostac matka chrzestna,bede wtedy w ok 19tygodniu. Cala moja rodzina nawet nie zwraca mi uwagi tylko autentycznie krzyczy i zabrania,ze kategorycznie nie moge podac tego dziecka do chrztu bedac w ciazy bo to sprowadzi nieszczescie a ja nie wiem czy sie smiac,czy plakac,ze w tych czasach ludzie wierza w takie debilizmy.... I to moja wlasna rodzina,zenada... Siostra mojego chlopaka nie ma kogo wziac na ta chrzestna,oni nie maja zadnej rodziny i juz jedna chrzestna jest jej kolezanka ze szkoly,ja jestem z jej bratem od 6 lat razem i uwazam,ze ma racje ze powinnam byc ta cala matka. Spotkalyscie sie z tym zabobonem? Podalabys dziecko do chrztu w widocznej ciazy? Dołączył: 2011-02-22 Miasto: Sopot Liczba postów: 161 22 czerwca 2016, 10:17 tak, mi siostra będąc w ciąży odmówiła bycia chrzestną chyba 3 tyg przed chrzcinami , bo pojechała na wieś i nasłuchała się zabobonów Anguz Dołączył: 2016-01-19 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 551 22 czerwca 2016, 10:20 u nas bylo tak,ze siostra mojej mamy zgodzila sie byc chrzestna w ciazy,i noc przed chrzcinami zabrali ja do szpitala z powodu silnych boli,okazalo sie ze ciaza byla pozamaciczna i musiala zostac usunieta. Oni wierza ze to wlasnie przez ten chrzest. Dołączył: 2007-04-28 Miasto: Trzebnica Liczba postów: 58 22 czerwca 2016, 10:24 ja trzymałam dziecko do chrztu będąc w 4 mc ciąży. Żadne pioruny, powodzie czy inne plagi egipskie nie wystąpiły a i dzieci zdrowe są. Wiara w zabobony to grzech i zastanawiam się jak to się ma do tej sytuacji ;) Dołączył: 2006-01-13 Miasto: Warszawa Liczba postów: 3475 22 czerwca 2016, 10:28 Podawałam do chrztu w 4 miesiącu ciąży. Słyszałam o takim zabobonie, ale żeby z tego powodu ktoś miałby się sprzeciwiać? To już by mnie zdziwiło. Skoro twoja rodzina taka przesądna to wykorzystaj haka na nich i czegokolwiek mieliby ci odmawiać to niech nie próbują jeśli nie chcą mieć stada myszy w domu Przez chrzest, zarodek który od początku był źle zagnieżdżony miałby się przesunąć? Jasneeee, to nie noś nic na szyi bo pępowina może się zawinąć, nie przestrasz się czasem czegoś i nie złap za jakąś część ciała itd. A podobno ciężarne nie powinny się denerwować... Dołączył: 2007-04-28 Miasto: Trzebnica Liczba postów: 58 22 czerwca 2016, 10:29 u nas bylo tak,ze siostra mojej mamy zgodzila sie byc chrzestna w ciazy,i noc przed chrzcinami zabrali ja do szpitala z powodu silnych boli,okazalo sie ze ciaza byla pozamaciczna i musiala zostac usunieta. Oni wierza ze to wlasnie przez ten chrzest. I pewnie cudem prawidłowo osadzony płód przemiescił się w inne miejsce. Niby mamy ju rok 2016 a wiara dalej na pooziomie średniowiecza. Porozmawiaj z matką dziecka. Jeżeli ona nie wierzy w te brednie to spokojnie zostań chrzestną Dołączył: 2010-01-15 Miasto: Malediwy Liczba postów: 5609 22 czerwca 2016, 10:33 A Twojej rodzinie nie przeszkadza fakt, że nie będziesz mogła przyjąć komunii podczas tego chrztu?Nie wierzę w zabobony. vitalijka23 Dołączył: 2014-04-26 Miasto: Warszawa Liczba postów: 7453 22 czerwca 2016, 10:36 powiedz im, że skoro chodzą do kościoła to nie mają prawa wierzyć w właśnie - nie masz wymagania spowiedzi przed chrztem? o ile wiem to chrzestni muszą być wierzący i praktykujący Anguz Dołączył: 2016-01-19 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 551 22 czerwca 2016, 10:39 vitalijka23 napisał(a):powiedz im, że skoro chodzą do kościoła to nie mają prawa wierzyć w właśnie - nie masz wymagania spowiedzi przed chrztem? o ile wiem to chrzestni muszą być wierzący i praktykującyWlasnie nie wiem, mieszkam z moim bez slubu i w ciazy a od kosciola nie chodze,zgodzilam sie zeby nie bylo problemu z szukaniem chrzestnej... bylam chrzestna zaraz po biezmowaniu ale nie pamietam juz jak to wyglada Dołączył: 2012-10-12 Miasto: Wioska Liczba postów: 18531 22 czerwca 2016, 10:40 To zabobon, nie przejmowalabym sie tym

matka chrzestna w ciąży forum